Wpis

piątek, 18 kwietnia 2014

Świadkowie Jehowy - amerykańska religia. Część 2: Korporacja

Jak zarabiają pieniądze? Na wiele sposobów; Dobrowolne datki od wiernych. Sprzedaż nieruchomości, które Ci sami wierni za własne pieniądze wybudowali, sprzedaż periodyków wydawanych przez Organizację – wyznawcy je kupują, drukują, piszą, dystrybuują i czytają – biznes sam się kręci. Czasem wpadnie też taki bonus jak np. spadek – jakaś babcia pod koniec życia decyduje się zapisać Organizacji dom – wnuczkom nie będzie potrzebny – a Jehowie zawsze się przyda.

.........................................................................................................................................................................................................................

 

 

Watchtower Incorporated – American Way

 

Ameryka to kraj wielkich korporacji i to one kształtują tamtejszą rzeczywistość. Wpływają na polityczne decyzje, finansują kampanie prezydenckie i są najważniejszym towarem eksportowym. Czy Świadkowie Jehowy to też jest korporacja? Być może są po prostu korporacją wydawniczą, która przestała pobierać konkretne opłaty za za swoje czasopisma i decydując się na inną formę dystrybucji zaczęła oferować je tym, którzy skłonni są za nie zapłacić w formie dobrowolnego datku. Ale tak naprawdę nikt nie wie, co siedzi w głowach ludzi, zarządzających tą religią. Chciałbym wierzyć, że jednak kryją się za tym jakieś ideały.

Ale abstrahując od ideałów – skupmy się na sposobie działania tej religii.

Religijna korporacja to było coś zupełnie nowego w polskim świecie po 1989 roku. Metodyka jest żywcem wyjęta z najlepszych amerykańskich wzorców biznesowych. Jest to hybryda łącząca metody marketingowe znane ze świata biznesowego z biblijnym orędziem i etyką chrześcijańską.

Co jest korporacyjnego u Świadków Jehowy?

Techniki sprzedaży: „Głosiciele królestwa” - czyli darmowi wolontariusze pracujący dla towarzystwa Strażnica – wykorzystują wszelkie możliwe kanały by „Strażnicę” zareklamować. Na różne sposoby: na ulicy, od domu do domu, na stojakach przy centrach handlowych, przez telefon, przez internet, rodzinie, kolegom w pracy, dentyście itd. Nie jest to nic nowego w świecie biznesu - każdy z tych kanałów dystrybucji od dawna wykorzystywany był przez klasyczne korporacje.

Na przykład: amerykański "Amway" albo „Avon” to firmy, które wykorzystują tzw. marketing wielopoziomowy i sprzedaż bezpośrednią. Są to techniki świetnie opanowane właśnie przez Świadków Jehowy – w skrócie chodzi o to, że firma staje się częścią życia prywatnego, i że wykorzystuje się przyjaciół, rodzinę, znajomych w celu promocji produktów lub sprzedaży.

 

Zdjęcie: Kongres Amwaya

 

Kongresy, plakietki, zebrania, szkolenia. Jasna hierarchia. Mentorzy. Kolorowe broszurki pisane chwytliwym językiem. Kampanie promowania konkretnej książki. Specjalne tygodnie wzmożonej działalności. Szkolenia podczas których możesz być „coachowany” przez specjalistów-mentorów; np. nadzorców podróżujących, pionierów specjalnych, czy międzynarodowych gości z zarządu.

Kompilowane są podręczniki „nawracania”, w których uwzględnia się każdą możliwą odpowiedź potencjalnego „klienta”. Owe podręczniki szczegółowo omawiają aspekty wzbudzenia w rozmówcy zainteresowania. Dostosowanie wstępu. Zbudowanie fundamentu do rozmowy. Przekonująca argumentacja, gesty, retoryka itd.

Głoszący nowinę „Watchtower Inc” zmuszeni są do raportowania swoich osiągnięć w szczegółowych sprawozdaniach, gdzie w odpowiednie rubryki wpisują np. ile godzin spędzili w służbie, ile publikacji rozdali. Świadkowie Jehowy bardzo dużą wagę przykładają do statystyk. Uwielbiają się chwalić osiągnięciami; nowa najwyższa ochrzczonych, rekordowa ilość ludzi na kongresie, Strażnica wydrukowana w największej ilości języków itp. Przy każdej okazji Świadkowie Jehowy wmawiają swoim „pracownikom” i reszcie świata, ze są najlepsi a ich produkt jest zupełnie wyjątkowy. To normalne w świecie reklamy, ale chyba jednak nie tak normalne w świecie religii..

 

Zdjęcia: Na pierwszym od lewej członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy prezentuje nowe, zmienione wydanie Biblii w przekładzie Nowego Świata. Na drugim to oczywiście ś.p. Steve Jobs z Iphonem.

 

Poza tym, bardzo ważne jest by „pracownik” odpowiednio wyglądał. Amerykanie to wiedzą. Nikt nic nie kupi od źle ubranego, zarośniętego ponuraka. Dobry sprzedawca musi być gładko ogolony, ubrany w garnitur i ma życzliwie się uśmiechać. Do tego tak jak w każdej firmie – pracownicy są odpowiednio motywowani. Watchtower nie chce motywować pieniędzmi – stawia na tańsze, i bardziej wyrafinowane metody. Straszenie Armagedonem, gniewnym Bogiem czy też zepsutym, szatańskim światem. Jest też wzmocnienie pozytywne – jeśli będziesz się wysilał w dziele „Bożym” - to dostaniesz od niego nagrodę – życie wieczne w raju na ziemi.

 


Pomysł na to, iż zbawienie można otrzymać w zamian za roznoszenie ulotek jakiejś Organizacji – mógł się narodzić tylko w Ameryce – gdzie wszystko robi się coś za coś, korzyść za korzyść. A rzeczywistością rządzi pieniądz.

 

Show me the money!

 

Mówienie, że w USA wszystko kręci się wokół pieniędzy to banał. Każdy to wie i każdy to powtarza. Mam jednak wrażenie, że nie każdy chce się nad tym specjalnie zastanawiać. A przecież jest to prawda szokująca.

W amerykańskiej poszechnej „teorii moralności” obowiązującą zasadą jest imperatyw, iż to, co przynosi zysk jest dobre. Podobna prawidła obowiązują w tambylczej "epistemologii” gdzie definicja terminu "prawda" jest bardzo prosta: prawda to jest takie coś, co wypowiada człowiek mający najwięcej pieniędzy. Takież to utylitarystyczne przekonania wyznaje amerykańskie społeczeństwo merkantylne. W takim świecie wszystko staje się tylko i wyłączenie biznesem. Sztuka – to biznes. Śmierć – to biznes. Przyjaźń – to biznes. Wojna – to biznes.

 A religia? W USA panuje wolny rynek religii, na którym tylko najsilniejszy przetrwa, a słaby ginie. Religie rywalizują między sobą o wyznawcę (klienta) i zachwalają swoją ofertę jak mogą. Świadkowie Jehowy wygrali trudną konkurencją z tysiącami szalonych grup religijnych działających na terenie USA i spijają teraz efekty tego sukcesu. Jak długo będą finansowo utrzymywać się na powierzchni – tak długo będziemy o nich słyszeć.

Jak zarabiają pieniądze? Na wiele sposobów; Dobrowolne datki od wiernych. Sprzedaż nieruchomości, które Ci sami wierni za własne pieniądze wybudowali, sprzedaż periodyków wydawanych przez Organizację – wyznawcy je kupują, drukują, piszą, dystrybuują i czytają – biznes sam się kręci. Czasem wpadnie też taki bonus jak np. spadek – jakaś babcia pod koniec życia decyduje się zapisać Organizacji dom – wnuczkom nie będzie potrzebny – a Jehowie zawsze się przyda. Sposobów jest więcej – i na pewno napiszę kiedyś na ten temat oddzielny artykuł.

Aby zakończyć akapit błyskotliwie – mała zagwozdka dla wiernych; Jeżeli Świadkowie Jehowy to naprawdę wybrana religia – i mają błogosławieństwo samego Boga – to dlaczego potrzebują waszych pieniędzy? Jeżeli ta religia jest prawdziwa to na pewno Bóg nie pozwoli jej upaść – nawet jeśli przestaniecie ją finansowo wspierać.

 

Watchtower Brand

 

jw.org_logo_0_0

 

Wyróżniające się logo to wizytówka firmy. Musi zapadać w pamięć. Podstawa biznesu. 

 

American hypocrisy

Religia w Ameryce to jest biznes. To bezpardonowa walka o klienta – wyznawcę. Naprawdę nie jestem w stanie ocenić, na ile działania liderów religijnych są motywowane idealizmem i chęcią pomocy – a na ile wyrachowaniem, cynizmem i zwykłą chciwością. Możemy tylko się zastanawiać analizując przykłady obłudnych manipulatorów, którzy dostali się na same szczyty amerykańskich religii:

 

Ted Haggard – swego czasu charyzmatyczny lider ewangelików, doradca Georga Busha – uwielbiany przez tłumy za swoje kazania. Spada na samo dno, gdy okazuje się, iż był zaangażowany w płatny seks z męskimi prostytutkami i zażywanie narkotyków. Jednocześnie żarliwie potępiając homoseksualizm w swoich kazaniach.

 

Podobny przypadek to Eddie Long – bardzo znany pastor z Kościoła Baptystów. Oskarżony o przejęcie ponad 3 milionów dolarów z własnej religijnej organizacji non – profit, oraz o wykorzystywanie seksualne młodych mężczyzn ze zboru.

 

Zdjęcie: Joseph Rutherford - prezes Strażnicy w latach 1917 - 1942

Takich przykładów jest o wiele więcej. To jest Ameryka. Jeśli myślisz, że Świadkowie Jehowy są zupełnie inni – to pomyśl dwa razy. Poczytaj np. o dokonaniach Josepha Rutherforda (jednego z najważniejszych prezesów Świadków Jehowy); kazał on przygotować luksusową rezydencję (Beth Sarim) dla proroków i królów z czasów starożytnego Izraela, którzy mieli powrócić na ziemię. Samuel z Dawidem i Gedeonem jednak nie przybyli – więc w rezydencji zamieszkał sam Rutherford – znany ze swego zamiłowania do dobrych alkoholi i luksusowych samochodów. A to wszystko w czasach Wielkiej Depresji z pieniędzy wiernych.

 

Public Relation

 

 

Ameryka to kraj, gdzie najważniejszy jest dobry bajer. Spin doktorzy zarabiają krocie – ponieważ dobre publicity to podstawa działania biznesu i polityki. Nie liczy się to jak jest naprawdę. Liczy się to, co się dobrze sprzeda i co dobrze wygląda. W związku z tym w świecie wykreowanym przez Amerykański kapitalizm wszystko jest albo może być sztuczne: radość, pożądanie, cycki, szczęście, bogactwo, sztuka, poglądy, uśmiech, jedzenie, pośladki, wiara, zasady, rodzina, patriotyzm, mądrość.

 Troska o dobry „PR” sprzyja sytuacjom, gdy ludzie nawet stojąc nad przepaścią mówią że wszystko jest super i w najwyższym porządku. Tylko w Ameryce prezesi prestiżowych firm do samego końca potrafią udawać, że nic złego się nie dzieje - aż do momentu wielkiego krachu, gdy firma „nagle” bankrutuje – a prezes skacze z samego szczytu wieżowca. Bo przyznanie się do porażki, i pokazanie że wcale nie jesteś „cool” jest gorszym obciachem niż samobójstwo.

 Skąd my to znamy? Społeczeństwo Świadków Jehowy za wszelką cenę próbuje sprawić by reszta świata myślała o nich dobrze. Organizacja to ma być dobrze funkcjonująca maszyna złożona z samych uśmiechniętych, zdrowych, schludnych uczciwych ludzi. Jak się do nas przyłączysz to też taki będziesz. Szeregowi członkowie tej religii trenowani są w przekonaniu, iż za żadne skarby nie mogą przynieść ujmy Organizacji i często w razie problemów – wcale nie przyznają się, iż są Świadkami Jehowy – albo biorą całą winę na siebie.

 Wszelkie afery wyciszamy. Nie angażujemy się w spory. Gdy tylko konkretny Świadek Jehowy zacznie sprawiać problemy – to wtedy chętnie się go usuwa ze społeczności, a zaniepokojonej opinii publicznej można powiedzieć, że ten człowiek nie ma już ze Świadkami Jehowy nic wspólnego i że bolejmy itd. ale to nie nasz problem.

 

CDN.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
sj23
Czas publikacji:
piątek, 18 kwietnia 2014 12:19

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bursztyn10 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/18 12:37:16:

    Masz prawo do wyrażania swoich opinii. Twój blog twoje opinie i nikogo nie dziwi, że są subiektywne. Brak ci równowagi. Przemawia przez Ciebie jad i nienawiść. Myślę, że zostałeś nieźle przez nich skarcony i się mścisz. Zabolało ? Zabrakło pokory? I nie ma tu znaczenia czy ja identyfikuję się z nimi. Ale KAŻDY kto zna osobiście niektórych z tych ludzi, ich styl bycia i poglądy ( nie mówię tu o fanatycznych jednostkach- oszołomach które trafiają się w każdej społeczności religijnej) a do tego starał się poznać nauki z pisma św. chociaż w stopniu podstawowym nie zgodzi się z tobą. Poprą Cię tylko Ci którzy z osobistych powodów czuja niechęć, którzy nic o nich nie wiedzą a kierują się ogólnie znanymi niesprawdzonymi plotkami lub tacy którzy zostali przez nich wyalienowani z powodu rażących grzechów. Idź na terapię i pozbądź się gniewu, naucz się nie mścić, zajmij się czynieniem dobra a ich zło zostaw w spokoju i pamiętaj o słowach Gamaliela.

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/18 12:49:14:

    Dzięki za komentarz. Szczerze mówiąc to nie wiem co przeze mnie przemawia i dlaczego ciągle mam ochotę poświęcać czas na dzielenie się swoimi spostrzeżeniami i opiniami. Może i jest w tym jakaś chęć rewanżu. Ale chyba podstawowym powodem dla którego piszę - jest to, że zwyczajnie to lubię. Radość sprawia mi opisanie jakiegoś tematu i poczucie, że coś zostało zrobione.
    Każdy krytyk, który tu wejdzie zaczyna od krytyki najprostszej - mianowicie krytykuje moje pobudki i zarzuca mi żal, chęć zemsty itd. A trudniejsza jest krytyka konstruktywna, a ja właśnie takiej bym oczekiwał. Dlaczego jestem niesprawiedliwy? Co się nie zgadza?

  • Gość Nick napisał(a) z 107.211.37.* komentarz datowany na 2014/04/18 19:02:08:

    Bardzo dobre, analogia do corporation jest 1:1. Oni sprzedaja towar, ktory ma krotki okres waznoci (koniec swiata co trzy lata!)
    Odnoscnie bursztyna10 skorzystaj z mojej filozofii "ja nie chce byc oceniany przez ludzi ktorych nie szanuje! chcesz wiedziec gdzie oni sa w mojej tabelce zbawieni?" hahaha
    Ludzie, ktorzy porownuja swoje wierzenia do mojej wiedzy, nie zaluguja na jedno dobre slowo! Teoretycznie moga porownywac swoje wierzenia z moimi wierzeniami - a moje wierzenia to: "NotYourFuckinBusiness"!!!!!!

    Niestety prawda jest tak, ze takich jak nas jest niewielu, i sj najczesciej wykorzystuja pozamerytoryczny sposob argumentowania, w ktorym dyskutant uznaje za dowod prawdziwosci swojej tezy fakt, ze jego oponent nie potrafi uzasadnic tezy przeciwnej - Argumentum ad ignorantiam!

    Odnosnie Beth - Sarim (4440 Braeburn Road; San Diego CA 92116) wybieram sie do Californi w nastepnym tygodniu i zamierzam zrobic kilka fotek przy melinie mojego ulubionego pijaka tzn. prezesa hahahaha kto wie, moze sam cos wychyle hahahaha

  • Gość Brat Pit napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2014/04/18 22:06:38:

    Świetny artykuł. Chociaż jestem świadkiem Jehowy to dostrzegam wiele zła, które dzieje się w organizacji. Jak to możliwe, ze ilość godzin spędzonych w służbie decyduje o czyimś zbawieniu i błogosławieństwie Jehowy? Nie liczy się szczere serce, postępowanie - o stanie duchowym danej osoby decyduje papierek, na którym możemy wpisać godziny z kosmosu. I właśnie dlatego wiele świadków prowadzi podwójne życie - kłamią, zatrudniają na czarno, nadużywają alkoholu, wyłudzają zasiłki i renty itd ale wpisują w sprawozdaniu dużo godzin, żeby przypodobać się starszym i cieszyć się dobrą opinią w zborze. A nie lepiej byłoby zrobić anonimowe sprawozdania ze służby - wrzucamy je do skrzynki jak datki nie wpisując swoich danych osobowych. Ale wiem, ze to jest nierealne - bo sprawozdania imienne pozwalają kontrolować głosicieli i wywierać na nich nacisk. Bardzo smuci mnie wypowiedz bursztyna - nic nie wie o sJ-23 - ale próbuje go oceniać - próbuje podważyć Jego wiarygodność i go oczernić twierdząc, ze nie czyni dobra a nie potrafi się odnieść do żadnego zdania, nie podaje żadnych argumentów. Takie zachowanie przypomina postawę faryzeusza z Łukasza 18: 9-14: "Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby sie modlić: jeden był faryzeuszem, a drugi celnikiem. Faryzeusz skupiony na sobie tak sie modlił: 'Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam' . Celnik natomiast stał z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, ale bił się w piersi, mówiąc: 'Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznego'. Mówię wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Bo każdy kto się wywyższa, będzie ponizony; a kto się uniża, bedzie wywyższony.
    Może zamiast piać na lewo i prawo jak dobrze jest w organizacji i jakimi to ŚJ są wspaniałymi ludźmi (nie to co odstępcy i ludzie z tego świata) tacy ludzie jak bursztyn wezmą się w końcu do roboty i swoim postępowaniem pokażą , ze tak jest naprawdę a nie potrafią tylko o tym pisać. Niestety to co widzę w swoim zborze i nie tylko, nijak ma się do głoszonych przez Jezusa nauk. Co innego się mówi a co innego robi -a przecież wiara bez uczynków jest martwa.

  • Gość mesel napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2014/04/18 22:16:37:

    Świetny tekst, super się czytało.

    Problem, który poruszyłeś nurtuje również mnie, od dawna. Chodzi o tę prawdziwą, rzeczywistą siłę sprawczą, która pcha to świadkowskie szaleństwo do przodu. Czy znajdą się tam ideały i szczere intencje czy chodzi tylko o płytka potrzebę utrzymania się na powierzchni odmętu swojej branży i o dolary.

    Mam taką myśl - z jednej strony, przez lata, kiedy udzielałem się dość aktywnie w zborze nic, absolutnie nic nie wzbudziło moich podejrzeń co do ukrytych, biznesowych podstaw funkcjonowania tej organizacji. Obserwowałem raczej bidę w zborze, która otwarcie omawiana była na zebraniach w tzw Potrzebach Zboru. Ciągle były problemy z płynnością finansową zboru, nie było kasy na comiesięczny czynsz za wynajem sali itp.

    Z kolei, zastanawiając się nad tym, kim są ci dżentelmeni :) z zarządu i towarzyszący im sztab z samej góry wnioski nasuwają się jednoznaczne. Ci starcy to zwykli ludzie, z krwi i kości legitymujący się nieweryfikowalnym w żaden sposób naznaczeniem przez ducha bożego oszuści. Namaszczenie przez boga daje władzę, uprzywilejowaną pozycję i ekskluzywność. Najbliższe otoczenie tych panów na co dzień odnosi się do nich jak do królów którzy lada dzień założą na głowy prawdziwe, niebiańskie korony. Taka widownia niezwykle skutecznie karmi miłość własną. A oprócz tego żyje się dostatnio i bezstresowo i chyba dla takiego życia, by trwało jak najdłużej warto się powysiilać i płodzić nowe artykuły w strażnicach :)

  • Gość litwin napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2014/04/19 08:56:11:

    Christopher Hitchens ma rację. Religia zatruwa wszystko (bóg nie jest wielki - zachecam do zapoznania sie z tą książką). A co do artykułu, to mam nieodparte wrażenie, że będzie bestselerem na tym blogu. Zgoda co jednego - żaden bóg nie ma nic wspolnego z tym zwiazkiem wyznaniowym (organizacja boża, jak o sobie mówią). Jak zwkle pozdrawim autora i forumowiczow.

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/19 14:32:02:

    Nick: Dzięki. Liczyłem na Twój komentarz. Daj znać czy nie przesadziłem z tym obrazem USA. Bo mam teraz takie wrażenie, ze trochę za bardzo krytyczny jest ten tekst.. Jak insider wiesz najlepiej.
    Daj znać jak tam było w Beth Sarim. Żebyś tylko nie spotkał tam jakiegoś Eliasza jak się napijesz hachaah :)

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/19 14:34:52:

    Brat Pit: To jest praktycznie pierwszy pozytywny komentarz jaki otrzymałem od Świadka Jehowy od początku prowadzenia tego blogu. Doceniam i jestem bardzo zbudowany tym, że są ludzie, którzy potrafią spojrzeć krytycznie na własną religię. Oby doprowadziło to do pozytywnych zmian. Życzę tego Świadkom Jehowy z całego serca. Dzięki za komentarz i Pozdrawiam.

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/19 14:37:18:

    Mesel: Jak się dobrze czytało - to dla mnie największy komplement. A przemyślenia mam podobne do Twoich. Jeśli starczy mi motywacji - to mam już w głowie artykuł cały na temat finansów i dżentelmenów z Ciała Kierowniczego. Trzymaj się! Do szybkiego zobaczenia!!

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/19 15:46:33:

    Litwin: Hitchensa również polecam wszystkim. Jest lepszym pisarzem od Dawkinsa i jest od niego bardziej filozoficzny i mniej fundamentalistyczny. Dzięki za komentarz i pozdrawiam!!

  • skautexsj napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/22 14:15:52:

    sj23: po poprzedniej serii artykulow wylaczylem Cie z moich faworytow, gdyz ranily one moje uczucia wzgledem Boga. W tychze artykulach cz. 1 i 2 odnajduje tego "starego" sj23 i mam nadzieje, ze tak bedziesz trzymal. Bardzo dobra i trafna analiza !!!

    bursztyn10: sj23 nie potrzebuje terapii, gdyz ma ja, jak rowniez i ja, juz dawno za soba . Jak najbardziej czyni dobro, piszac prawde o organizacji, ktora nijak nie moze miec Bozego wsparcia, chyba ze boga tego swiata. Nie krytykuje szarych czlonkow, bedacych ofiarami systemu, tylko amerykanska strukture organizacyjna tego kultu. Najpozniej wtedy, gdy CK zredukowano do 8 facetow, ktorych zyciorysy i zdjecia notorycznie ukazuja sie w pismadlach celem podtrzymania kultu jednostek, musialoby u Ciebie zamigotac swiatelko.

  • skautexsj napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/22 14:49:18:

    Korekta: "Najpozniej wtedy, gdy (mylnie CK, powinno byc) Niewolnika Wiernego i Rozumnego zredukowano do 8 facetow, ktorych zyciorysy i zdjecia notorycznie ukazuja sie w pismadlach celem podtrzymania kultu jednostek, musialoby u Ciebie zamigotac swiatelko".

  • gdzie_jest_ta_milosc napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/24 16:15:25:

    Genialne! Przeczytałam jednym tchem. Świetne porównania i refleksje. Pewnie Ciebie zaskoczę, ale jestem jeszcze ŚJ, co prawda, od dłuższego czasu przebudzonym. Skłoniły mnie do tego osobiste, dramatyczne przeżycia w organizacji i totalna znieczulica pasterzy.
    Ostatnio, wciąż sama zadaję sobie pytanie: "gdzie jest ta miłość"?
    Postanowiłam również to wszystko opisać i podzielić się z innymi. Nie jest to jednak takie proste. Aby z tym wszystkim się uporać, potrzebuję trochę czasu żeby nie wyszła emocjonalna degrengolada...Pozdrawiam.

  • Gość kwestor01 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2014/04/27 21:44:25:

    Do Bursztyn10. Poprą Go też ludzie, którzy do Sj jako ludzi nie mają negatywnego podejścia, ale których socjotechnika Wtsu skrzywdziła, ludzi, którym na widok krzyża przychodziły negatywne myśli, język sztywniał, tętno się podwyższało i miał reakcję ucieczki. Ludzie, którzy widząc relacje telewizyjne o wojnach odbierali jako zapowiedz zagłady dla samych siebie, bo nie są w Wts-ie. Ludzie, którzy nie wiedzieli co to negatywna socjotechnika, dla których świat i otoczenie kojarzył się z pięknem, i uśmiechem, nagle pod wpływem Wtsowskiej literatury kojarzył się z siedliskiem zła a jedyną opcją pseudo radości było wejść do "osady" Wtsu. Ludzie, którzy musieli leczyć fobie wlepione przez literaturę samozwańczego niewolnika. Chciałbym wierzyć, że Niewolnik ma dobre intencje, ale skutki temu zaprzeczają. Piszę w moim imieniu i ja jestem odpowiedzialny za swoje słowa, ale wiem, że są też inni skrzywdzeni przez psychomanipulację w wykonaniu nie tylko strażnicowym. Jeżeli ktokolwiek stosuje psychomanipulację, aby człowiekowi odebrać naturalność i go kontrolować pod pozorami sztucznej miłości, a z drugiej strony straszyć go szatanem i demonami, to trzeba o tym mówić i pisać, a Ja wiem, że wts ja stosuje i będę o tym pisał i mówił, aby ludzi niezorientowanych ostrzegać i aby dawać świadectwo.

  • Gość ml napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2014/04/30 14:02:14:

    hm, trafne.... mocne ale trafne. Ja sama nigdy tak tego nie odbierałam, ale zawsze strasznie mnie śmieszyły te statystyki i parcie by się zgadzały. Np starszy z mojego zboru żebrzący, żebym chociaż "godzinkę" zaraportowała, bo w końcu to niemożliwe nie mieć nic .... ( od razu aby ubiec komentarz, że może sie troszczył- jakoś przez cały miesiąc nie pytał czy umawiam się na głoszenie, tylko jak przychodziło do raportowania to nagle panika i gorączkowe poszukiwania co by tu zaraportować. nie , nie o mnie mu chodziło, ale o statystyki....)

  • Gość Dora napisał(a) z *.free.aero2.net.pl komentarz datowany na 2014/04/30 16:32:48:

    A ile ta korporacja "wyprodukowała" straceńców, którzy zmarnowali życie sobie i swoim bliskim, stałych bywalców gabinetów psychologicznych czy psychiatrycznych. A tak na marginesie to chyba jakieś przekleństwo: obyś ty i twoja rodzina zostali świadkami Jehowy i oby spotkało was to wszystko co spotyka prawdziwych świadków Jehowy postępujących zgodnie z tym co nakazuje niewolnik wierny i roztropny.

  • Gość Dina napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2014/06/15 01:34:02:

    Sj 23, czasem mam wrażenie, że mamy te same myśli. Już parę lat temu zauważyłam podobieństwo ŚJ do funkcjonowania amerykańskiej korporacji. Jak Max Kolonko...mówisz jak jest. Nie jest zbyt ostro. Nie jest z nienawiścią. Uważam takie porównanie za słuszne.

Dodaj komentarz

Kalendarz

Czerwiec 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kategorie

Kanał informacyjny



gangrena@10g.pl

Opcje Bloxa