Wpis

sobota, 19 kwietnia 2014

Świadkowie Jehowy - amerykańska religia. Część 4: Wiara

Amerykanie po prostu wiedzą. Ich wiara, w ich przeświadczeniu, to wiedza. I to wiedza szczegółowa. Opisująca rzeczywistość w najdrobniejszych aspektach. Od mechanizmów powstania wszechświata po ocenę wyników nauk przyrodniczych. Arogancka wszechwiedza religiantów daje im mandat do wypowiadania się na każdy temat.

.................................................................................................................................................................................................................

 

Jesus is in da House

 

Imię Jezusa można zastać w Ameryce na każdym kroku. Jezus to. Jezus tamto. Jezus Cię kocha. Jezus chce być był szczęśliwy. To jest społeczeństwo, z prawdziwą obsesją na punkcie religii i chrystianizmu. Wszędzie Kościoły a nawet Megakościoły. Na rogach ulic nawiedzeni prorocy. A w każdym barze można spotkać quasi-życzliwych wyznawców czegoś tam, którzy, nie są w stanie poprowadzić rozmowy, bez wtykania w każdy temat swoich osobistych wierzeń i żarliwiej potrzeby ewangelizacji.

Brzmi znajomo?

 

American Religion

 

Religia Amerykanów to religia fundamentalistów. A fundamentalizm jest ze swojej natury anty-intelektualny. Większość religii made in America – ma w swojej wykładni jakąś wizję powrotu do czasów Izraela. Uważają, że Bóg znowu będzie miał swój wybrany lud, który otrzyma jakąś ziemię obiecaną. Ów lud musi mieć oczywiście swoich śmiertelnych wrogów. I tak większość amerykańskich ruchów religijnych zwalcza sie nawzajem, uważa się za prześladowane i prowadzi krucjatę przeciwko całemu światu. 

W religii amerykańskiej przekonanie o tym, że jest się wybranym – dotyczy nie tylko ugrupowania ale szczególnie nastawiane jest na jednostkę. Mówi się oczywiście o miłości człowieka do Boga, ale najważniejsza jest relacja odwrócona; Bóg Ciebie kocha. Ciebie osobiście – bo Ty jesteś ważny. Na tyle ważny, ze Bóg może błogosławić Tobie osobiście. Im bogatszy jesteś – tym Bóg bardziej Cię kocha. Stąd amerykański Jezus nie widzi żadnych trudności w przechodzeniu bogaczy i wielbłądów przez ucho igielne wprost do zbawienia.

 

 

 

Amerykanie to zupełnie inny styl życia i zupełnie inna rzeczywistość. To, co w Europie wydaje się dziwne – w USA jest często normą. Jest to społeczeństwo bardzo religijne i najczęściej religia jest szyldem pod którym się integrują i który nadaje im tożsamość.

 

We are unique !!

 


 

Świadkowie nie są niczym nowym na Amerykańskiej ziemi. Ameryka to dom dla wielu religii – z których każda jedna ma się za wyjątkową i jedyną. I jak na ironię.. właśnie to przekonanie o wyjątkowości – jest cechą wspólną dla tych kultów. Co sprawia, że wyjątkowe wcale nie są.

Są przeciętne, zwykłe, amerykańskie i tak naprawdę takie same. Scjentolodzy, Baptyści, Mormoni, Pentakostaliści – oni wszyscy niby się różnią – ale tak naprawdę odróżniają ich tylko szczegóły. A wspólny jest dla nich ten amerykański ryt, który staram się w tym artykule opisać. Każdy z tych kultów – twierdzi, że nie jest z tego świata i że reprezentuje prawdę prosto od Boga. Ale gdy przyjrzeć im się bliżej, wygląda na to, że reprezentują bardziej mądrość amerykańską a nie Bożą.

 

 

We've got the Truth!!


 

 

Amerykańska religia nie jest chrześcijańska w swoim podejściu do wiary. Nie ma tam specjalnie miejsca na kontemplacje i zadumę. Wymiar wiary jako wyraz skromności i pokory został zupełnie zagubiony. Amerykanie nie są też na modłę judaistyczną zainteresowani „zaufaniem”.

Amerykanie po prostu wiedzą. Ich wiara, w ich przeświadczeniu, to wiedza. I to wiedza szczegółowa. Opisująca rzeczywistość w najdrobniejszych aspektach. Od mechanizmów powstania wszechświata po ocenę nauk przyrodniczych. Taka wiara jest wyrazem pychy. Arogancka wszechwiedza religiantów daje im mandat do wypowiadania się na każdy temat. Oni wiedzą wszystko. Wiedzą nawet kiedy umrzesz. Powiedzą ci, że Twoje życie nie ma sensu bo oni wiedzą, że już niedługo Bóg zaprowadzi na ziemi nowy system rzeczy.

Daleko odeszła pełna pychy wiaro-wiedza Amerykanów od wiary w rozumieniu europejskim. Nie ma tam smutku i refleksji Pascala, nie ma „Wyznań” św. Augustyna, nawet nie ma już logiki św. Tomasza z Akwinu. Jest tylko sucha pewność. I bezmyślne hołdowanie zasadzie; Jeżeli moja teoria nie zgadza się z faktami – tym gorzej dla faktów. Ślepy upór wzmacniany jest przez amerykańskie ego. W tym kryje się być może cały fundamentalistyczny dramat amerykańskiej wiary.

Owa pewna wiedza stawia swych wyznawców w opozycji do tych „innych”, co nie wiedzą . Nie rozumieją. Jest w tym wyraz wywyższenia się nad resztą. Nie ma tu nawet próby dialogu, czy też dochodzenia do jakiejś wspólnej prawdy. Ja jestem wybranym przez Boga – dlatego wiem. A Ty nie wiesz i nie rozumiesz. Koniec kropka.

A Dlaczego nie wiesz i nie rozumiesz? To może być sprawka Szatana..

 

 

 

American Ignorance


 

 

A żeby na to wszystko się nabrać, trzeba być amerykańskim ignorantem. O tym, że Amerykanie nie są specjalnie znani z wszechstronnej wiedzy – nie muszę wspominać. Świadkowie Jehowy to religia skrojona specjalnie na umysły Amerykanów. Są to prawdy proste i łatwo przyswajalne – tak jak bajka dla dzieci, albo serial przygodowy. Nie ma w tym żadnej głębi, dociekania lub namysłu. Ale to nie tylko cecha Świadków. Ogólnie cała kultura religijna Ameryki skupia się bardziej na formie niż na treści. Nie wyprodukowali oni jako kultura, znanych dzieł o głębokiej duchowej wartości. Amerykanie nie mają swoich wersji Lutra, Kalwina czy chociażby Tischnera. Teologia amerykańska to zwykle wykrzykiwany duchowy patos, wyrażający się poprzez proklamowanie jakiś frazesów jak np. Kocham Jezusa. Bóg Ci wybaczy itp.

 

We dont really like Catholics...

 

Niechęć do Kościoła Katolickiego wiąże się oczywiście z historią Stanów Zjednoczonych. Kultura amerykańska została stworzona przez białych protestantów z Europy, np. Anglicy niechętni byli Kościołowi już od czasów Henryka VIII. Inni emigranci pojawili się w Ameryce z powodu prześladowań religijnych, które inspirował Kościół Katolicki w Europie. Nic dziwnego, że ludzie szukający szczęścia na Nowym Lądzie integrowali się wokół religii i ideii która musiała być alternatywą wobec nielubianego przez nich Katolicyzmu.

W takim klimacie powstawały liczne nowe religie: Adwentyści, Baptyści, Mormoni, Pentakostalizm i inne. Owe czasy nazywa się w Ameryce: Wielkim Przebudzeniem (the Great Awakening).

Już sam termin „Przebudzenie” kojarzy się ze Świadkami Jehowy, i faktycznie są oni ważną częścią tego zjawiska. Powstali w okresie tzw. Trzeciego Wielkiego Przebudzenia. I ich poglądy są charakterystyczne dla tamtego okresu historycznego oraz porównywalne z innymi ruchami powstałymi w tym czasie (milenaryzm). Świadkowie Jehowy są dziećmi swoich czasów, a ich zapatrywania na Kościół Katolicki bardzo dobrze to obrazują. Tak jak inne ruchy amerykańskie za wszelką ceną próbują się odróżnić od Kościoła i go zdyskredytować. Stąd zamiast krzyża uznają pal, nie obchodzą świąt katolickich, kwestionują wiele dogmatów., utożsamiają Kościół z nierządnicą z Objawienia itd. 

 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
sj23
Czas publikacji:
sobota, 19 kwietnia 2014 13:42

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość darek1872@wp.pl napisał(a) z *.opera-mini.net komentarz datowany na 2014/04/19 17:35:06:

    Niezależnie od państwa świadkowie Jehowy rózne też i złe żeczy robią najpierw trzeba być samemu ok potem uczyć ,doświadczyłem .

  • Gość Nick napisał(a) z 216.177.129.* komentarz datowany na 2014/04/20 18:10:57:

    Nie zgadzam się z potepianiem Ameryki i używaniem amerykanski w periadywnym znaczeniu, ponieważ styl życia nie jest czymś co się dyskutuje. Nie szanowanie zwyczajów czy kultury innego kraju jest nie na miejscu tak samo jak noszenie zbyt krótkiego krawatu. To nie jest doskonały kraj, 40 milonow dorosłych ludzi jest analfabetami. Wolność słowa tutaj nie idzie w parze z wolnością myślenia. ....ale jak tutaj przyjeżasz to tu jest po prostu raj na ziemi, taki jak opisany przez sj. Ludzie są mili nikt nie zaraża cie swoimi problemami (to jest zaleta) porównaj to chcociaż (paradoksalnie)z utrzymywaniem poczcia winy u sj, w religi katolickiej, czy po prostu w społeczeństwie, tutaj czegoś takiego nie ma. Nikt cie nie ocenia. Taka drobna nawet sprawa, tutaj inżynier zarabia wiecej niż europoseł. No i najistotniejszy wskaźnik codziennie przyletuje kilka pełnych samolotów z Polski a wracają puste. I to jest argument nie do pobicia, wyższa siła zachowania genów prowadzi nas w miejsca, które wydają sie być bezpieczniejsze i dajace lepsza szanse na prosperity dla nastepnego pokolenia.

    Wiem, że są ludzie którzy nie lubią Ameryki, pomimo tego że nigdy tu nie byli, co więcej tutj sa tacy, którzy pracują i mieszkają ale Ameryki nie lubią, zadają się tylko z Polakami, nie mówia po angielsku, kupuja w polski sklepach chodzą do do banków gdzie pracują polacy.

    Jest jeszcze jedna przykra rzecz, tutaj w Stanach przezwiskiem równym z nigger za które można wylecieć z pracy, jest polok to sie wzieło po fali emigracji z 89 dużo niewykfalifikowanych pracowników przyjechało tutaj i zrobiło ładną opinie. To jest tak samo jak byś w Polsce na kogos powiedział rumun. Widzisz Polacy śmieją sie z Amerykanów a Amerykanie z Polaków. W każdym razie to jest tendencja do pozycjonowania sie na słabszych.... napewno każdy ma dobry powód ku temu.

  • Gość Nick napisał(a) z 216.177.129.* komentarz datowany na 2014/04/20 18:33:29:

    Odnośnie religijności: to jest to prawdziwe tylko na południu Stanów tzw. Bible Belt region pokrywający się najwyzszym elektoratem republikańskim, najwiekszą ilościa broni i najwiekszym odstekiem niewykształconych ludzi. Yankees'i to północ, nie myl tych pojęć. Oni nie są tak bardzo religijni, demokraci wierzą w global warming. Statystyki mówia, że 20% amerykanów jest niwierzaca a 2.4% deklaruje sie ateistami

  • Gość Nick napisał(a) z 216.177.129.* komentarz datowany na 2014/04/20 18:33:49:

    Odnośnie religijności: to jest to prawdziwe tylko na południu Stanów tzw. Bible Belt region pokrywający się najwyzszym elektoratem republikańskim, najwiekszą ilościa broni i najwiekszym odstekiem niewykształconych ludzi. Yankees'i to północ, nie myl tych pojęć. Oni nie są tak bardzo religijni, demokraci wierzą w global warming. Statystyki mówia, że 20% amerykanów jest niwierzaca a 2.4% deklaruje sie ateistami

  • lucjan84 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/21 08:54:52:

    Artykuł jak i cały blog poświęcony jest konkretnemu wyznaniu - które swoje korzenie ma właśnie w Stanach. Jednak fakt ten jest paradoksalnie dla większości wyznawców zupełnie niewidoczny. Oni wierzą że pierwszym ŚJ-tem był już Adam i Mojżesz a nie dopiero Russel. Autor SJ23 tym artykułem otwiera oczy i wierze że przyczyni się dla wielu dla otrzeźwienia z tej pralni mózgów. Za co jestem mu bardzo wdzięczny i pełen szacunku. Takie artykuły są bardzo cenne są niczym terapia odwykowa. Dla tego nie ma tu znaczenia opcja polityczna, czy nawet religijność danego regionu kraju. Tu chodzi o schematy i mechanizmy dotyczące konkretnej religii która jest taka sama na całym świecie, nie tylko w Ameryce. Uwagi tego typu są cenne ale nie w tej dyskusji. Na dyskusje o polityce są inne blogi. Pozdrawiam autora SJ23 - robisz kawał dobrej roboty.

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/21 18:40:36:

    Nick: Dzięki za cenne uwagi.
    Nie chciałem, żeby ten tekst był odczytywany jako mój brak poszanowania dla innych kultur.
    Piszę to z perspektywy człowieka mieszkającego w Polsce - i uważam, że tej Ameryki u nas jest zdecydowanie za dużo. Chętnie poznaję inne kultury - ale amerykańskiej mam już zdecydowanie dosćy. Co za dużo to nie zdrowo.

    Niestety nie da się napisać mocnego tekstu - bez jakiegoś rodzaju krytyki czyjegoś stylu życia itd. Ja przynajmniej tak nie potrafię. Być może faktycznie przesadziłem z krytyką USA i mógłbym pewnie podobny artykuł napisać o ich zaletach. Ale krytyka to jest krytyka i siłą rzeczy człowiek skupia się na negatywach.

  • sj23 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/21 18:45:12:

    Lucjan: Dzięki za te słowa. Faktycznie, cele o których mówisz z pewnością mi przyświecają - chciałbym pomóc otworzyć oczy jak największej liczbie osób. Artykuł jest głównie o Świadkach Jehowy a nie o polityce.

  • Gość Nick napisał(a) z 170.34.104.* komentarz datowany na 2014/04/22 19:21:33:

    Lucjan: Jestem za poważnym gościem, żeby brać od ciebie porady, bez obrazy, ale najpierw naucz sie czytać ze zrozumieniem.

  • Gość ttTtt napisał(a) z *.mlawa.vectranet.pl komentarz datowany na 2016/02/14 00:41:38:

    lucjan84:
    Russell nie był żadnym Świadkiem Jehowy. Po jego śmierci Rutherford zaczął budować swoją organizację i w 1931 z Badaczy Pisma przemianował je na Świadków Jehowy. Było to po tym jak doszło do rozłamu i chciał odróżnić się nazwą od Badaczy, którzy się wyłamali. Nie mówię, że Russell był święty, ale Rutherford zaczął głosić rzeczy odwrotne do tych, które głosił Russell, więc krzywdzące jest wrzucanie go do wora z organizacją, która zmieniła się po jego śmierci. Jednak co do jednego byli tacy sami - określanie dat przyjścia Jezusa, końca świata.

Dodaj komentarz

Kalendarz

Czerwiec 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kategorie

Kanał informacyjny



gangrena@10g.pl

Opcje Bloxa